piątek, 30 września 2011

środa, 28 września 2011

P.4

Układanie rąk jest jednak gorsze niż mnie samej się wydawało. Pani Hordyjewicz każe chować antenki i nie robić niczego mechanicznie. To akurat coś w sam raz dla mnie, bo jestem przecież ciągle zamknięta w jakichś śmiesznych Justynowych karbach. Cieszę się, że dzięki klaskaniu taktów i głośnemu liczeniu albo oswajaniu z klawiaturą fortepianu trochę je pokruszę. Być może w tym tygodniu będę mieć już własny sprzęt i ten przepiękny fortepian ze szkoły muzycznej nie będzie mnie tak onieśmielać.
Do tej pory nie mogłam się doczekać, gdy będę grać na dwie ręce. Teraz wiem, że jeszcze wielu rzeczy muszę się nauczyć po drodze, żeby grać dobrze i świadomie, bo to jest najważniejsze - wiedzieć, co i jak chce się zagrać. Tak jak powiedziała mi wczoraj K. - "najpierw słyszysz dźwięk, a potem go wydobywasz".
Jestem zdeterminowana jak mało kiedy w swoim życiu.

wtorek, 20 września 2011

Przemądrzałość...

... to jest właśnie to, czego nienawidzę. Nie dlatego, że ze względu na moje kompleksy daleko mi do czucia się prze-dobra w czymkolwiek, tylko ze zwykłego uczulenia na nienaturalność. A gdy ktoś zadziera głowę nawet, kiedy niesie herbatę, albo tonem mądrości świata tego mówi, że czegoś tam nie ma albo że coś jest bzdurą, to mam ochotę wstać od biurka, podejść do tej osoby i wkładając palec w gardło, wyrzygać jej się na buty.

poniedziałek, 19 września 2011

"Ada... I am unhappy..."

Muszę coś więcej.
Sobota była dla mnie dniem tak wyczerpującym emocjonalnie, że byłam w stanie jedynie leżeć w łóżku i zastanawiać się, czemu one wciąż płyną...? "Fortepian" obudził coś, o czym musiałam dawno zapomnieć, tak głęboko zakopać, że teraz, gdy chciało wyjść na światło, musiało mi rozorać duszę. Wciąż słyszałam tę muzykę, gdy zamykałam oczy, pod powiekami przewijały mi się sceny z filmu, głosy aktorów, dźwięki, spojrzenia... Patrzyłam na siebie w lustrze przez chwilę i podziwiałam, jak na twarzy pojawia się grymas, a oczy wypełniają łzami... Nie wiem, co ten film mi uczynił, do teraz nie mogę tego pojąć. Ale im gorzej było, tym bardziej wiedziałam, że jedynym antidotum jest trucizna. Obejrzałam go jeszcze raz, tylko ja, obraz i dźwięki - blisko, prawie w głowie, słyszane przez słuchawki.
Uleczył.

sobota, 17 września 2011

P.3

Nie zdawałam sobie sprawy, że ułożenie dłoni na klawiaturze fortepianu to taki naturalny, swobodny gest. Nic na siłę, zero przerysowania, groteski - sama natura.
Wczoraj wyszłam ze szkoły taka szczęśliwa - nie pamiętam, kiedy ostatnio tak się czułam. Taka harmonia wszystkiego wokół. Całą drogę powrotną ćwiczyłam ułożenie palców i nie obchodziło mnie zupełnie, co pomyślą ludzie w autobusie.

Po powrocie do domu po raz drugi obejrzałam film "Fortepian". Ile tam zmysłowości zaklętej w muzyce... Całą noc spałam na raty, co chwila budziłam się, bo chciałam śnić coś innego, niż podsuwała mi podświadomość.

I teraz... dlaczego od rana powstrzymuję łzy...? Dlaczego chcą płynąć...? Przecież czuję wreszcie coś swojego w życiu...

niedziela, 11 września 2011

P. 2

Po piątkowym spotkaniu jestem jeszcze bardziej pełna zapału. Gdy tylko weszłam do holu szkoły, otoczyły mnie te wszystkie dźwięki w przeróżnej postaci. Nie mogę się doczekać, kiedy ja też...
Następna odsłona w czwartek 15 września.

piątek, 2 września 2011

Pasyja 1

Postanowiłam, że aby pilnować siebie i rozliczać się z postępów, będę odnotowywać każdy krok, który poczyniłam w celu rozwijania swojej pasji. Pierwszym było poproszenie jednej z pań z pracy o namiar na jakiegoś dobrego nauczyciela. Namiar uzyskałam, zadzwoniłam. Rozmawiało się bardzo miło, moja przyszła nauczycielka jest kobietą w podobnym do mojego wieku, więc myślę, że się dogadamy:) Jesteśmy umówione na spotkanie w przyszły piątek. Do tego czasu muszę poprzypominać sobie trochę wiadomości z pierwszych lat nauki w podstawówce, ale myślę, że teraz nie będzie to już takie straszne jak wtedy, gdy miałam 10 lat:)) Bardzo się cieszę. Paluszki mnie świerzbią do kości słoniowej:P