poniedziałek, 11 stycznia 2010

Sza...

Fajnie mi ostatnio w życiu:)
Moje mieszkanko się powoli urządza, w tym tygodniu będę mieć piękne łóżko z metaloplastyki o wymiarach 140x200 i może pomalujemy w końcu duży pokój, bo na razie jest szpitalnie biały i zimny. Może zawieszę w końcu firanki w oknach, żeby wnętrza nabrały ciepła. W pracy jest różnie, raz lepiej, raz gorzej, ostatnio gorzej, ale staram się odcinać i myśleć o ważniejszych rzeczach. O swoich wyborach. O wyborach dotyczących mojego życia.
Po prostu miałam rację. Trzeba, żeby coś przyszło i zawładnęło duszą. Trzeba, żeby pojawiło się znikąd i niespodziewanie i zabrało wszystkie wątpliwości. Trzeba, żeby wzięło za rękę, składając na niej cichy, nocny pocałunek.
Po prostu.
I aż chce się używać wielkich słów, wtulać głowę w ciepłe ramiona, szukać ust i delikatnych palców.

Ale sza....!

Najpierw usłyszy On...