sobota, 29 sierpnia 2009

autumnus

W moich rodzinnych Borkach pachnie jesiennie. Skończyły się żniwa, pola są puste złotym rżyskiem i na żadnym słupie nie ma już bocianów. Ale przede wszystkim są poranne mgły nad łąkami i dym z palonej słomy. Ten zapach ma nazwy. Umiem je wskazać i określić. Są to nowe zeszyty, zapach podręczników, nowych trampek. Zapach świeczek na urodzinowym torcie. Zapach planów, nie tylko na kolejny rok życia.

Mam w sobie dużo jesieni.
Jest we mnie dużo mgły, w której sama czasem z trudem się poruszam. Są we mnie kolory jesiennych drzew i dużo spadających liści. Są we mnie wczesne zmierzchy i nagłe wieczorne deszcze. Są we mnie też ostatnie letnie burze. I pewnie dziwnym może się wydawać, że jestem z tym szczęśliwa. Umiem to jedno stwierdzić i z tym jednym nie walczyć - jestem jesienią.

I jeszcze coś niezaprzeczalnie mojego.
Może teraz naprawdę przyjdzie czas zgody, po czasie pogardy...?


wtorek, 25 sierpnia 2009

Mój mały triumf ;)

l.poj.
M. książ|ę
D. księcia
C. księciu
B. księcia
N. księciem
M. księciu
W. książę

l.mn.
M. książęta
D. książąt
C. książętom
B. książąt
N. książętami
M. książętach
W. książęta

wtorek, 18 sierpnia 2009

Czas zgody

Ruminacje - rodzaj obsesyjnych myśli charakteryzujący się ciągłymi wątpliwościami co do jakości i faktu wykonanych czynności; występują one najczęściej w zaburzeniu obsesyjno-kompulsyjnym, jednak mogą pojawić się również samodzielnie jako jedna z odmian obsesji.

?

Takie to trochę na przekór. Bo wcale nie wiem, czy chcę. Teraz.

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

"Bo to zła kobieta była"

Agrhhhhhh!!!!!
Mam siebie dość. Jasne, ludzie mnie lubią, mam przyjaciół. Spoko. A cierpię na chorobę niezależności. A jest to przypadek tak wredny, że gdy ją mam, to mnie uwiera, a jak mi się ją odbiera, to pokąsam, pogryzę, żeby ją zatrzymać. A tak naprawdę, to nikt mnie nie więzi, nie ubezwłasnowolnia. Sama to robię. Sama decyduję o swoim życiu. Wszystkie pieprzone zakręty, w jakie się wrobiłam, stworzyłam sama. I sama z nich wylazłam. Haratając swoje życie i innych. Niczego mnie to nie uczy.
Nie tak dawno zerwałam kontakt z kimś, bo nie umiałam go zrozumieć. Nie umiałam pojąć jego sposobu postępowania, nie umiałam się z tym sposobem zgodzić (jakby ktoś mnie pytał w ogóle o opinię), bo sama tak postępowałam i sama nie rozumiałam. Albo rozumiałam połowicznie. No bo raczej nie zupełnie, skoro umiałam ukłonić się Bogowi Schematyzmu i zagrać ponownie w tej samej szopce, zakładając te same kostiumy i wygłaszając te same kwestie.
Od tylu osób, bardzo mądrych, bardzo mi bliskich, słyszałam: "Pokochaj najpierw siebie. Od tego trzeba zacząć." Ba! nawet sama to napisałam we wspomnieniach z Bieszczadów. A co robię? Wciąż, od nowa, uparcie, głupio i nieszczęśliwie dopatruję się siebie w innych. Miłości do siebie w miłości innych do mnie. Pieprzony wampir. Ale żeby to jeszcze wystarczało, gdzież tam. Mam na tyle rozsądku albo okrucieństwa, że wiem, kiedy to nie wystarcza. I wtedy długa. A potem wyrzuty sumienia, bagienko, myślenie - "a może powinnam jednak zostać...?"
Przecież umiem być wierna sobie. Umiem. Potrafię. I nie piszę tego, żeby kogoś przekonać - siebie czy innych. Nie muszę. Umiem się usłyszeć. Ale głos umyka, rozpływa się, a ja mam dość szukania wciąż od nowa. Jak echo - krzyczysz, słyszysz, jak powtarza. Trwa. Ale zanika. I żeby znów je usłyszeć, musisz po raz kolejny mocno krzyknąć. Tak jak wtedy, gdy łzy duszą Cię i musisz coś zrobić, żeby nie zatonąć. A ja chcę być odważna. I nie przerażać się tej odwagi. Chcę podejmować decyzje i w nich trwać. Chcę podejmować decyzje i je zmieniać. "Marzycielkę z gór" powinnam śpiewać jak mantrę. I podążać za sobą. Prowadzić siebie.

"Nie jesteś złym człowiekiem..."

wtorek, 11 sierpnia 2009

***

umiem pięknie rysować
portrety z mapą zmarszczek
przedmioty w idealnych proporcjach
pejzaże z płynącymi chmurami

nie umiem utrzymać ołówka w dłoni

wtorek, 4 sierpnia 2009

Lyric

Z siostrzanej kieszeni:


nad przepaścią utkaną z własnej rozpaczy
na zakręcie myśli niepokornych
w zaułku niezrozumienia
na palcach moich niedoskonałości
nieważne
z podniesioną czy spuszczoną głową
zawsze tanecznym krokiem

M.
2 sierpnia 2009r.