poniedziałek, 29 czerwca 2009

walk away




Szumy i rozstrojony dźwięk nie przeszkadzają... dopełniają niepokój.

niedziela, 21 czerwca 2009

Mare Tranquillitatis

czysta kartka rani

ostrymi krawędziami
gładką powierzchnią
nieskazitelną fakturą

tylko ślady łez znajome

jak gdybym już tu była

piątek, 19 czerwca 2009

Biesy i Czady

Mija dokładnie 9 miesięcy. Dokładnie dziś.

Wracam tam po to, co zgubiłam tutaj.
A może po coś więcej?

środa, 10 czerwca 2009

Marzycielka z gór

Nie obchodzi mnie, jak zarabiasz na życie.
Chcę wiedzieć, za czym najgłębiej tęsknisz
I czy ośmielasz się marzyć o spełnieniu.
Nie obchodzi mnie, ile masz lat.
Chcę wiedzieć, czy pozwolisz, by świat uznał cię za szaloną
I pogonisz za miłością, za marzeniem, za przygodą,
Która przywróci ci życie.
Nie obchodzi mnie, jakie planety masz w kwadraturze księżyca.
Chcę wiedzieć, czy osiągnęłaś głębi swego smutku
Czy pozwoliłaś, by otworzyły cię zdrada i kłamstwo,
Czy też zamknęłaś się w lęku przed nowym bólem.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz znieść ból, mój albo swój,
Nie próbując go ukryć, pomniejszyć, ani złagodzić.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz żyć w radości, mojej albo swojej,
Czy potrafisz zapamiętać się w tańcu i pozwolić, by wypełniła cię ekstaza po koniuszki palców
Nie zapominając o ostrożności, realizmie i ograniczeniach, przed jakimi stoi człowiek.
Nie obchodzi mnie, czy twoja historia jest prawdziwa.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz rozczarować kogoś, aby pozostać wierna swojej prawdzie
Czy potrafisz znieść oskarżenie o zdradę i nie zdradzić własnej duszy;
Czy potrafisz być niewierna, a przez to godna zaufania.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz dostrzec piękno, nawet jeśli nie jest ono ładne, każdego dnia
I na nim właśnie oprzeć swoje życie.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz znieść porażkę, moją albo swoją i nadal,
Stojąc u brzegów jeziora w srebrnej pełni, wołać do księżyca: TAK!
Nie obchodzi mnie, gdzie mieszkasz, ani ile masz pieniędzy.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz wstać po nocy pełnej grozy i rozpaczy,
Słaba, i poraniona aż do kości i zrobić to, co należy zrobić, by nakarmić dzieci.
Nie obchodzi mnie kogo znasz, ani jak się tu dostałaś.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz usiąść ze mną w ogniu i nie cofnąć się.
Nie obchodzi mnie, co, gdzie i z kim studiowałaś.
Chcę wiedzieć, co cię podtrzymuje od wewnątrz, kiedy wszystko inne zawodzi.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz być sama ze sobą i czy prawdziwie
Odpowiada ci to towarzystwo
W chwilach pustki.

Mary Oliver "Marzycielka z gór" Tłum. J.Majewski

czwartek, 4 czerwca 2009

Doskonałość c.d.

Chyba powrócę.
Czemu zarzucam sobie, że innym pewne rzeczy przychodzą łatwo, prosto i pewnie nawet z przyjemnością, a u mnie jest zawsze innym tempem. Celowo nie napisałam wolniej, bo nie chcę się tu poniżać w żaden sposób. Po prostu innym tempem, moim, mnie właściwym. Może ja muszę się bardziej zagłębić, może potrzebuję wziąć więcej pod uwagę, nawet te kwestie, które zdają się być zupełnie bez związku. Może ja ufam, a nie od razu krytykuję i stwierdzam, że ktoś jest głupi i brak mu kompetencji. Może uważam, że ja nie mam ich na razie na tyle, by ingerować, by odrzucać, by oceniać, by poddawać krytyce. Tak, jasne. Można na to spojrzeć inaczej - boję się podejmować radykalne decyzje. Nawet nie boję, raczej po prostu nie biorę ich pod uwagę. Są dla mnie niedostrzegalne, nie ma ich na moim horyzoncie. Żyję półśrodkami, letnio, na pół gwizdka. Oho, poniżam.
No to inaczej.
Nie znoszę oceniania ludzi. Nienawidzę stwierdzania, że ktoś jest głupi, nie zna się. Nienawidzę negatywności. Ok, jestem często melancholijna, ale nie jest to uczucie z kręgu negatywnych. Tak jak kiedyś napisałam - nie krzywdzi mnie. Mam dzięki niej czas, potrzebną mi przestrzeń. Umiem się zatrzymać, a nie wciąż pędzić, pobieżnie, po wierzchu, naskórkowo. Wiem, że większość zdarzeń czy kwestii, z którymi spotykam się w życiu, mogą być niewartymi głębszych refleksji, tak. Ale skąd mam to wiedzieć odwracając od nich wzrok po 30 sekundach? Czy to nie jest trochę niesprawiedliwe? A jak ja mam na imię, hę?
Ufam ludziom. Fascynują mnie. Staram się dawać im szansę, od razu, ogromną. Nie skreślam, już nie. Nie jestem już zimna, nie oceniam nie znając. Wiem, usłyszę - naiwna. No i ok. Naiwna. Ale wolę moją naiwność, nawet jeśli cholernie boli, niż pęd przez życie bez patrzenia, czy czasem czegoś ważnego nie przeoczyłam. I wiecie co? Cieszy mnie to. Żyję może 2 razy wolniej, ale za to kilkakrotnie razy głębiej.