czwartek, 30 lipca 2009

sobota, 18 lipca 2009

drOGOWSKAZ

Nie pamiętam kiedy coś mnie tak poruszyło, jak płyta "Powstanie Warszawskie". Znana jest mi na pamięć, a za każdym razem mam ciary i łzy w oczach. Za każdym.
Chyba mam pewien pomysł...




czwartek, 9 lipca 2009

Atmasfera

"każde słowo jest jakieś suche nie oddaje tego co muzyka we mnie wywołuje, otwiera jakieś zakamarki duszy, które tęsknią, które zostały zranione, które dają nadzieję, albo ją zupełnie zabierają..."

Zaczęłam od cytatu, a jego autorka, mam nadzieję, wybaczy mi, że pogwałciłam prawa autorskie. Po prostu nie znam chyba osoby, dla której muzyka byłaby tak ważna, więc pisząc o muzyce nie mogłam sobie odmówić przytoczenia jej właśnie słów;)

A teraz post właściwy.

Nie wiem skąd ten mój powrót do natury ostatnimi czasy. Nie chodzi nawet o wyjazdy czy tęsknotę za domem rodzinnym, za sadem i łąkami wokół niego. Chodzi też o muzykę. W moim muzycznym świecie króluje ostatnio muzyka etniczna. Nie będę wymieniać nazw kapel, bo znowuż nie jest ich tak wiele. Nie o ilość chodzi. O emocje, co się budzą.

Stałam wczoraj w Graffiti, słuchałam co też wyczyniają ci Ukraińcy na scenie i ciarzyska miałam nawet między palcami u stóp. Ale przecież chodzi o muzykę, więc...


poniedziałek, 6 lipca 2009

niech będzie wrzesień
zmęczone stopy
opalone ramiona
krwawe chmury na zachodzie nieba

bądź ty

dziś się po raz kolejny okłamię

niedziela, 5 lipca 2009

***

po raz kolejny nakładam białą bluzkę
nie szukam

czekam

półsłowem
półszeptem
półspojrzeniem

nie wprost

Mare Nubium

Zastanawiam się, w jaki celu te wszystkie moje samotne wyjazdy (ucieczki?). We wrześniu góry, teraz Kazimierz/Janowiec. Sama. Ja, namiot i plecak. Niebezpieczne, może bezmyślne, ale tak mi potrzebne. Do czego?
Siedząc nad Wisłą w sobotni poranek, gdy telefon odmówił posłuszeństwa, a na polu namiotowym nie było możliwości naładowania zdechłej baterii, bez bladego pojęcia, która może być godzina, odrywając się raz na jakiś czas od Lalki, zadawałam sobie pytanie, po kiego grzyba ja to wszystko robię? Po co mi te wyjazdy?

Swoją drogą niezwykłym doświadczeniem jest zgadywanie czy nawet niemal detektywistyczne dochodzenie, która jest godzina. Obserwowałam to na podstawie ruchu ludności (w okolicach pory obiadowej zawsze brakowało miejsc w ogródkach i restauracjach). A już niesamowitą radość sprawiało mi spacerowanie po rynku w niedzielny poranek i sprawdzanie godzin otwarcia sklepów - np. jeden w niedzielę otwierany był o 8:00, drzwi jego otwarte, więc drogą dedukcji - jest już po 8:00;)

Doszłam do wniosku, że to jakiś sposób na udowodnienie sobie, że potrafię. Jest to okazja, by odnaleźć swą wartość, choć jej kontur, w przełamaniu siebie. Choćby przy rozbijaniu namiotu - odciski na dłoniach bolą nadal, ale dałam sobie radę. I wkurzona do granic możliwości, zmęczona, zlana potem usiadłam przed idealnie rozbitym wigwamem i chciało mi się krzyczeć z radości. I wołać nie wiadomo do kogo (do siebie?): "A pewnie, że potrafię!"

Właśnie, do siebie... Po raz kolejny czuję, że nikomu nie muszę niczego udowadniać. Że z osób mi bliskich nie ma nikogo, kto wątpiłby w moją wartość. Tylko ja. Może popełniam błąd, szukając odpowiedzi w dniu codziennym. Może trzeba sięgnąć głębiej, gdzieś do fundamentów. Może tam jakiejś cegiełki brakuje. Pewnie nie dam rady już wypełnić tej luki, ale znajdę ją, będę wiedzieć gdzie jest i która strona mej budowli jest słabsza. A przede wszystkim będę wiedzieć - dlaczego.


Dziesiątki jaskółek na rynku tańczących z przedwieczornym wiatrem.

Widok ze wzgórza zamkowego w Janowcu na dolinę Wisły i okoliczne pola.

Dzikie zwierzęta zainteresowane ciemną nocą mym namiotem.

Rozświerkane ptaki spacerujące rankiem po tropiku.

"Księżyc Czarnej Róży" w Herbaciarni u Dziwisza.

Poezja osadzająca się miękkim słowem i zmysłowym dźwiękiem w kamieniu zamkowych ruin.


Umiem odpoczywać tylko sama ze sobą.
Jakoś.

Przyjdź.



piątek, 3 lipca 2009

Eclipse

All that you touch
All that you see
All that you taste
All you feel
All that you love
All that you hate
All you distrust
All you save
All that you give
All that you deal
All that you buy
Beg, borrow or steal
All you create
All you destroy
All that you do
All that you say
All that you eat
Everyone you meet
All that you slight
Everyone you fight
all that is now
All that is gone
All that's to come
And everything under the sun is in tune
But the sun is eclipsed by the moon

[There is no dark side of the moon really: matter of fact its all dark.]