sobota, 17 września 2011

P.3

Nie zdawałam sobie sprawy, że ułożenie dłoni na klawiaturze fortepianu to taki naturalny, swobodny gest. Nic na siłę, zero przerysowania, groteski - sama natura.
Wczoraj wyszłam ze szkoły taka szczęśliwa - nie pamiętam, kiedy ostatnio tak się czułam. Taka harmonia wszystkiego wokół. Całą drogę powrotną ćwiczyłam ułożenie palców i nie obchodziło mnie zupełnie, co pomyślą ludzie w autobusie.

Po powrocie do domu po raz drugi obejrzałam film "Fortepian". Ile tam zmysłowości zaklętej w muzyce... Całą noc spałam na raty, co chwila budziłam się, bo chciałam śnić coś innego, niż podsuwała mi podświadomość.

I teraz... dlaczego od rana powstrzymuję łzy...? Dlaczego chcą płynąć...? Przecież czuję wreszcie coś swojego w życiu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz