środa, 16 września 2009

Wino truskawkowe

Byłam wczoraj na filmie Wino truskawkowe.
Wiecie co... tu już nawet nie chodzi o góry, które ukochałam jak mało co. Nie chodzi nawet o Duklę i okolice, które miałam okazję poznać w marcu, a które wciąż gościły na ekranie i zadziornie przypominały pierwszy dzień wiosny spędzony w starej połemkowskiej chacie. Pamiętam, jak obudziłam się rano, a na zewnątrz było mnóstwo śniegu - dziewiczy, naruszony tylko przez ślady zajęcy bądź innych dzikich nie śpiących w zimie zwierzątek. I to oślepiające słońce.

A film urzekł. Tę "recenzję" zacznę typowo po polsku, "na negatywa". Otóż, nie sądziłam, że w Polsce można robić TAKIE filmy... Że są ludzie, którzy potrafią robić takie zdjęcia, stworzyć klimat, prawdziwy realizm magiczny "Opowieści galicyjskich" Stasiuka, i nie otrzeć się o "Plebanię". Dawno nie widziałam tak świetnego filmu.

Tomek "Nosferatu" Beksiński powiedział kiedyś, że scena miłosna z filmu Adwokat diabła była najlepszą, jaką widział w kinie. Zależy oczywiście jakie kto ma wymagania i co dla kogo jest "najlepsze" w scenie miłosnej, ale... tam była czarna, opętańcza, na granicy szaleństwa. W Winie truskawkowym była zmysłowość. Taka z akcentem na miękkie spółgłoski, taka szeptana, opowiadana ciepłym oddechem mokrym plecom i splątanym, schnącym włosom. Z dreszczem na karku, ze zbielałymi kostkami na dłoniach, z miękkim słońcem próbującym spojrzeć w oczy mimo zamkniętych powiek...


5 komentarzy:

  1. Zachęciłaś mnie do obejrzenia. Choć przyznam, że wcześniej nie słyszałem o tym filmie. I byłbym go pewnie całkiem przegapił. Pozdrawiam. Kolega z najniższych czeluści świątyni wiedzy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. niezwykle zmysłowa recenzja i tak przemawiająca do wyobraźni, że właściwie nie ma już sensu iść do kina - pięknie to napisałaś !!!
    (aż się boję co napisałabyś po obejrzeniu "Kochanka")
    a wspomnienie Tomka Beksińskiego - te nieprzespane noce przy radioodbiorniku - przywołało wspomnienie lat licealnych
    (trafiłem na Twe strony przez Kopacza - jeśli zbyt agresywnie to wybacz i skasuj)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję ślicznie, niczego nie będę kasować, zapraszam częściej, a "Kochanek" na liście filmów do obejrzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. a jeśli kiedyś wpadnie Ci w ręce "GRA W KLASY" Julio Cortazara to koniecznie zajrzyj do piątego rozdziału (tylko trzy strony)- jedne z piękniejszych słów opisujących miłość będącą aktem najwyższego i najgłębszego oddania

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdy tylko wrócę z pracy, sięgnę po "Grę w klasy" i przeczytam. Szczęśliwie stoi u mnie na półce.

    OdpowiedzUsuń