wtorek, 5 maja 2009

Do S/Ciebie

Tak, dużo kruków ostatnio. Jak nie muzycznie, to kategoriowo. Ale widać tak trzeba. Wiosna jest tak soczyście zielona, że powraca dziecięca ciekawość, czy trawa jest smaczna. A bez odurza tak, że kręci się w głowie.

Nie mam ochoty na poetycki język. Nie przychodzą do mnie miękkie porównania i pastelowe słowa (pastelowe... lubię to słowo i to określenie; jest ciepłe, jest moje, jest przytulne; dziś jednak czuję je jako brak żywego, intensywnego koloru). Mam ochotę czuć krew w ustach i twardą, wilgotną ziemię pod stopami. Chcę żyć, a nie płynąć w przestrzeni. Dość mam unoszenia się te kilka centymetrów nad ziemią i dostrzegania tego, co za mgłą. Może warto by było popatrzeć pod stopy i nie wygłupiać się, przecież i tak jestem krótkowidzem, do tego z astygmatyzmem. Okulary nasuwam mocniej na nos i żyję.

A Ciebie i tak spotkam. Wiem, gdzie na mnie czekasz. Nawet wiem, jak masz na imię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz