niedziela, 22 lutego 2009

This-integration

Wczesna pora bezsennej nocy.

Jestem Nocnym Stworzeniem. Sową. Uwielbiam spać, ale jednocześnie nie lubię układać się do snu zbyt wcześnie. Noc to moja pora. Tęsknię za witaniem letnich świtów. Już niedługo przyjdą...

Odczuwam chłód.

Niemal zawsze jest mi zimno. Moje dłonie są wciąż chłodne, a jakiekolwiek źródło ciepła przyjmuję z niedowierzaniem i nie zawsze wiem co z nim począć. A jednocześnie pragnę go wciąż.

Gorąca herbata paruje w białym kubku.

Uwielbiam herbatę. Odkrywam jej nowe smaki i nie, nie przepadam za owocowymi. Lubię je mieszać i tworzyć wyjątkowe, moje. Czarna, mocna z aromatyczną pigwą w słodkim syropie i sokiem z dzikiej róży (obiecałam). Earl Grey z kawałkami pomarańczy. Imbirowa z cytryną. Biała z kilkoma listkami zielonej. Rooibos z hibiskusem i rodzynkami.

Płomień czerwonej świecy.

Jedyne światło, któremu ufam. A przecież ogień to żywioł (spaliła się cała, a karminowy wosk spłynął na szkło stolika).

Cichy głos Roberta Smitha niepokoi prawdą.

"Remembering you/running soft through the night/you were bigger/and brighter/and whiter than snow/and screamed at the make-believe/screamed at the sky/and you finally found/all your courage/to let it all go."

Słucham siebie.

Coraz lepiej mi to wychodzi, coraz bardziej sobie ufam. Rozumiem siebie. Wiem, czego od siebie chcę i już tego nie wykrzykuję w złości, z poczuciem winy, z zarzutem. Szepczę to sobie do ucha (napełniam się spokojem).

This integration become from disintegration.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz