sobota, 14 lutego 2009

Hyperici herbae extr.siccum 5,6:1

Z założenia miejsce to miało służyć mi niejako za dziennik pokładowy w podróży ku Mnie. Może nie dziennik, bo trudno doszukać się systematyczności w moich wpisach. Nazwałabym to raczej jakimś dorywczym świadkiem i nośnikiem wypisywania, wylewania, zaznaczania, odznaczania, znajdowania, gubienia i szukania śladów moich myśli. A ponieważ ja lubię wnioski i lubię do nich docierać, to także jakieś myślowe rezultaty miały tu być.
Będzie gorzko.
Nie ma ich. Znaczy - są, owszem. Ubrane w śliczne słowa, gładkie, płynne, ciepłe, miękkie. Nie zrobię już tak, nie pomyślę już w ten sposób, a od tej właśnie chwili życie me szczęśliwym będzie - mocno upraszczam, proszę o wybaczenie samą siebie.
Hm.
"Proszę o wybaczenie samą siebie..." Często to robię. Bardzo często. Lubię to tak swoją drogą. Wybaczać sobie. Zwłaszcza to, co wybaczenia niegodne. Wybaczenie - zrozumienie, do głębi, od podstaw każdą drobną cząstkę jakiegoś wydarzenia, każdy jej maleńki fragment, element, atom. Żeby nic ukrytym nie zostało. Tylko po co...?
Może po prostu za dużo myślę. Albo o niewłaściwych sprawach.
Nie mam dla siebie właściwych słów. I w odurzająco durny sposób pytam o siebie innych. I słyszę o sobie, chętnie się o mnie wypowiadają (gdybym miała lepszy dzień, uśmiechnęłabym się do myśli, że to dobrze, że zdobywają się na jakąś głębszą refleksję nade mną, to znaczy, że jestem dla nich ważna w jakiś sposób, że zajmuję ich myśli). Natomiast słysząc coś o sobie, znajdę przynajmniej kilka argumentów, by obalić ich teorię. Hm. To w sumie nie jest tak źle, to znaczy, że mam o sobie jakieś zdanie. Szkoda tylko, że ta moja opinia opiera się na negowaniu opinii innych.

Tak Erqu, nie jestem przydatna sobie w ten sposób.

W końcu coś wybuchnie...

1 komentarz:

  1. Niestety (lub stety) mam podobnie. Najpierw niczym basior żelazny rzucam się na wieści o sobie od nie-siebie, by w swoim legowisku zadawać kłam opiniom. Tym więcej pożywki im pozytywniejsze owe opinie. Byle na przekór, byle na swoim postawić (popastwić) ;)

    OdpowiedzUsuń