poniedziałek, 2 lutego 2009

In Theater of Dream

Dziś w nocy śniła mi się Miłość.

Zabarwiała na pastelowo wrażenia, łagodziła ostre krawędzie na wpół zanurzonych w wdzierającej się jawie świadomych myśli, delikatnie układała włosy na poduszce...

Dotykała dłoni delikatnymi smukłymi palcami. Tańczyła z nimi w miękkim, stawiającym ciepły opór powietrzu. Otulała oddechem rzęsy, śniące brwi, zdumione, rozchylone usta.
Otoczyła ramionami drobne plecy, zarysowała linię szyi miękkimi wargami, wpiła się we włosy odsłaniając kark...

A potem wyszła cicho, zostawiając zapach i na wpół otwarte drzwi.

1 komentarz:

  1. "...zostawiając zapach i na wpół otwarte drzwi"
    - bo to uparte dziecię, które nigdy się szaty nadziei bardziej nie uczepi jak wówczas, gdy ta bliska jest zniknięcia - jak pisał niejaki Goethe....

    OdpowiedzUsuń